Header always set Strict-Transport-Security "max-age=2592000; includeSubDomains" Kamperem do Rumunii – co warto zwiedzić? Cz. 1 - CarGO! Rent a Camp
BlogPodróże

Kamperem do Rumunii – co warto zwiedzić? Cz. 1

By 14 lipca, 2022Brak komentarzy

Rumunia jest idealnym miejscem dla rodzinnych wakacji. Mało się mówi o jej walorach turystycznych, ale atrakcji jest tutaj bardzo wiele! Znajdziemy tam wszystko, czego potrzebują podróżnicy: od kąpieli morskich, przez górskie wycieczki, aż do ciekawych zabytków i oryginalnych obiektów kultury. Atmosfera tego kraju jest niezwykle ciepła. Mamy w nim przyjaźnie nastawionych mieszkańców czy przyjemną dla uszu cygańską muzykę.

Wszystkim, którzy kochają caravaning pragniemy polecić ten kraj. Podróż kamperem będzie równie udana, a może nawet jeszcze przyjemniejsza i bardziej atrakcyjna, niż w innych europejskich zakątkach. Tak więc, pakujemy rower na bagażnik, przyczepiamy kajak na dachu, ubrania wkładamy do szafek, a w lodówce uzupełniamy niezbędne zapasy. Przed wyjazdem ustawiamy nawigację tak, by najszybciej dotrzeć do interesujących miejsc.

Kamperem w trasę – Start!

Wycieczkę zaczynamy od okręgu Marmarosz. Kierujemy się drogą nr 19, czyli trasą na samej północy Rumunii. Później, z każdą kolejną atrakcją będziemy zbliżali się kamperem do południowych stron kraju. Pierwsze polecane przez nas miejsce posiada interesujące walory estetyczne, a jego wizualizacja wyróżnia się oryginalnością.

Oto przed wami Wesoły Cmentarz w miejscowości Săpânța. Zaciekawi on wszystkich, którym miejsca spoczynku kojarzą się ze smutkiem i żałobą. Mnóstwo w nim drewnianych, kolorowych nagrobków, które przedstawiają scenki z życia pochowanych tamtejszych mieszkańców. Znajdziemy też na nich dowcipne wierszyki opowiadające o przyczynach śmierci nieżyjących już postaci czy też o nich samych.

Drewniane rzeźby wyremontował rumuński artysta ludowy Stan Ioan Pătraș. Jego twórczość śmiało można opisać mianem wesołego epitafium. Mieszkający na tych ziemiach Dakowie żyli w przeświadczeniu, że śmierć nie jest końcem wszystkich dobrych chwil, jakie nas spotkały. Wręcz odwrotnie. Oznacza ono początek nowego życia. Nietypowe krzyże, jakie tam zobaczymy, są wielobarwne i bije od nich radością oraz pozytywną energią. Malowidła przedstawiają chłopów popijających piwo w karczmach, pracujących w polu oraz kobiety przy krośnie.

Po zwiedzeniu, wędrujemy kamperem drogą nr 18, a potem 1C do miasta Kluż-Napoka położonego w Transylwanii. Spotykają się tam różne narodowości i kultury, co sprawia, że turyści chętnie tam przyjeżdżają. Miejsce wyróżnia się malowniczą architekturą, mnogością pubów i klubów, co sprawia, że trudno tam popaść w rutynę.

Kampera zostawiamy na pobliskim parkingu, niedaleko Placu Avrama lancu, łączącego się z Placem Unirii. Ujrzymy tam piękny gotycki kościół św. Michała, a tuż obok niego pomnik króla Macieja, który składa się tak naprawdę z 5ciu rzeźb. Nie tylko postaci samego władcy, ale też wizerunków czterech ważnych dowódców: Paula Chinezu, Stefana Zápolya, Blasiusa Magyar oraz Stefana Batorego. Pod względem architektonicznym miejsce robi na nas bardzo duże wrażenie.

Kamperem w stronę jeziora Tarnita

Po obejrzeniu atrakcji na rynku miasta, wsiadamy do kampera, włączamy nawigację i kierujemy się drogą nr 1, skręcając w 107P. Przed nami aktywniejsze i ciekawsze zajęcia, niż oglądanie zabytków. W międzyczasie możemy w łazience ubrać się w kąpielówki, albo sportowy strój. Po zaparkowaniu przy jeziorze Tarnita w dowolnym miejscu w lesie, odczepiamy kajak, przygotowujemy wiosła, deski SUP czy wypakowujemy z bagażnika narty wodne, którymi będzie nas ciągnęła motorówka – czas na wodny relaks!

Jezioro jest chętnie odwiedzane właśnie przez fanów sportów wodnych. Miejsce jest niezwykle spokojne, malownicze, woda jest przyjemna dla naszego ciała. Będziemy chcieli w niej zostać jak najdłużej, a miłośnicy wodnych atrakcji odkryją nowe inspiracje wśród malowniczego, górskiego krajobrazu. Surfowanie po wodzie w takich miejscach przyciąga nas na dłużej!

Gdy nadejdzie wieczór, hucznie rozpoczynamy biwakowanie, organizując w leśnych przyjęcie. Z kampera wynosimy przenośnego, elektrycznego grilla. Naprzeciwko niego rozstawiamy krzesła i stół, a w środku przygotowujemy szaszłyki, mięso i różnego rodzaju sałatki. Kiedy zrobi się zimniej, możemy udać się do środka naszego pojazdu i tam usiąść przy stole, kontynuując wieczorny relaks.

Warto wspomnieć, że Rumunia zajęła w 2019 roku pierwsze miejsce w sondzie Grupy Biwakowej na najbardziej popularne miejsce na biwakowanie. Mieszkańcy kraju masowo spędzają wolny czas w towarzystwie natury, szczególnie nad wodą, dlatego nietrudno natknąć się na tłum w okolicach jezior. W lesie możemy spotkać bardzo dużo niedźwiedzi, ale nie musimy się ich bać. Nie atakują turystów bez powodu. Atrakcją szczególną są natomiast malownicze i charakterystyczne góry.

Alba Iulia – następny przystanek

Nowy dzień rozpoczynamy od uzupełnienia zapasów w naszym kamperze, m. in. poprzez zakupy w pobliskim sklepie, a później ułożeniu produktów w lodówce i ustawieniu odpowiedniej temperatury. Możemy sami przygotować dania kuchni rumuńskiej. Słynie ona z Ciorb, czyli gęstych zup o kwaśnym smaku, Mamałygi robionej ma bazie kaszy kukurydzianej lub mąki, czy też Sarmale przypominające polskie gołąbki. Do picia polecamy rumuńskie lemoniady robione z miodem.

Przed robieniem potraw zróbmy najpierw listę zakupów. Nie będziemy potrzebowali wielkiej ilości przypraw, gdyż w kuchni rumuńskiej nie stosuje się ich zbyt dużo. Jeśli jednak chcemy się za nią zabrać, nasza torba powinna być wypełniona warzywami, od papryki po bakłażany i kabaczki. Oprócz tego, należy zaopatrzyć się w kaszę, ryby oraz mięso wieprzowe i wołowe.

Po skosztowaniu orientalnej kuchni standardowo ustawiamy nawigację i wyruszamy autostradą A10 w stronę dawnej stolicy Siedmiogrodu – Alby Iulii. Przez kilka wieków miasto to uchodziło za ważne centrum ekonomiczne i polityczne, a jego historia sięga czasów istnienia rzymskiej osady.

Jesteśmy na miejscu! Przed nami Cytadela Alba Carolina, będącej twierdzą z bastionami. W dawnych czasach służyła jako obrona fortyfikacyjna przed najazdem imperium osmańskiego. Symbolizowała też umacnianie się potęgi Habsburgów. Cytadela posiada 70 hektarów i składa się z dwóch twierdz zbudowanych w odległych epokach. Jedna z nich powstała w średniowieczu, a druga jeszcze w czasach świetności Cesarstwa Rzymskiego.

Kolejną zabytkową atrakcją, jaka czeka na nas do zwiedzenia jest prawosławna katedra koronacyjna Świętej Trójcy, którą wybudowano właśnie na terenie twierdzy Alba Carolina. Wybudowano ją w stylu bizantyjskim. Jej wejście prowadzi przez otwarty ganek, który zawiera duże łuki podparte czterema kolumnami. Malowidła wykonał malarz Costina Petrescu w technice fresku. Najbardziej jednak charakterystyczne są obrazy z wizerunkami króla Ferdynanda I oraz królowej Marii.

W czasach kiedy ukończono katedrę, na dziedzińcu kościoła odbywała się ceremonia koronacyjna obu władców Rumunii. Nie mogła odbyć się wewnątrz prawosławnego budynku, gdyż król był wyznania katolickiego. Większą ciekawostką jest jednak stan techniczny wiszących tam obrazów. W czasach komunistycznej okupacji w XX wieku, portrety oblano farbą. Mimo tego udało się je przywrócić do świetnego stanu, jak przed zniszczeniem.

Popołudniu wsiadamy do kampera i kierujemy się trasą A1, E79 i 687 do Hunedoary – miasta położonego 79 km od Alby Iulii. Tam czeka nas konfrontacja z elementami historii i fantastyki. Oto przed wami średniowieczny zamek, czyli kwintesencja średniowiecznego piękna. Dowodem na wysokie poczucie estetyki jego twórców są sklepienia krzyżowo-żebrowe, łączące się z podtrzymującymi je kolumnami. Wśród nich ujrzymy wiszące herby, a przy oknach nasz wzrok przyciągną bogate freski.

Taras dla artylerzystów to również bardzo interesująca część hunedoarskiego zamku. Przy barierkach, z dowolnego położenia ujrzymy całą panoramę miasta. Metalowe ogrodzenie obejmuje również ścieżki powstałe z ceglanych, geometrycznych konstrukcji. Dzięki nim zbadamy piękno zamku z każdej jego części na zewnątrz. Sama stworzona z fundamentów ścieżka sprawia wrażenie przejścia po atrakcyjnej alei rynkowej.

Zbliża się wieczór – czas na biwak!

W południowej części Hunedoary znajduje się ośrodek wczasowy o nazwie Camping Ledo. Można tam rozstawić namiot, zaparkować przyczepą kempingową i zaparkować kamperem. Miejsce to jest idealne dla osób, które planują nocleg w pojazdach. Kiedy już zaparkujemy w odpowiednim miejscu, czeka nas udany wieczór w formie relaksu na rozkładanych fotelach, a odprężeniu będą sprzyjały widoki zachodu słońca. Przed nami również udana integracja – jak wspomnieliśmy, mieszkańcy Rumunii są gościnni i przyjaźni.

W ich tradycję witania gości wpisane jest picie Cujki, czyli śliwowicy pędzonej własnoręcznie. Przy ognisku czeka nas mini koncert muzyki ludowej granej zazwyczaj na gitarze, ale też piszczałkach wykonanych z bambusa lub trzciny. Muzyczne ekspresje odczujemy przy grze na akordeonie i skrzypcach. Ogólnie, muzyka rumuńska jest kompozycją dźwięków o zbliżonej rytmice do twórczości bałkańskiej i węgierskiej. Ogromny nacisk kładzie się w niej na melodię, niekoniecznie na perkusję.

Chcąc zjeść coś pysznego pamiętajmy, że kolejną podstawą kuchni rumuńskiej obok kukurydzy jest grill. Kiedy zajrzymy do naszych zapasów w kamperze, powinniśmy wyciągnąć warzywa i mięso. Wybornym przysmakiem będą kiełbaski wieprzowo-jagnięce, które świetnie się je z grillowaną kukurydzą lub innymi popularnymi warzywami jak pomidor czy cukinia. Mieszkańcy Rumunii polegają też kotlety wieprzowe z rusztu podawane z mamałygą.

Wycieczki kamperem ciąg dalszy!

Rano po śniadaniu możemy wybrać dowolną formę aktywności. Miłośnicy leśnych ścieżek mogą wsiąść na rowery i pokonywać górskie wzniesienia. Osoby uprawiające sporty wodne mają do wyboru kajak czy pływanie na desce SUP. Ci, którzy cenią tradycyjny wypoczynek, mogą kąpać się lub opalać ile dusza zapragnie. Po południu wyruszamy dalej.

Już niedługo dalsza część trasy. Z północy zjechaliśmy na południe. Co jeszcze nas czeka w tym sympatycznym i malowniczym kraju, jakim jest Rumunia? O tym dowiecie się w drugiej części artykułu 😊 Bądźcie z nami na bieżąco!

Pozostaw odpowiedź